Każdy czas odczytuję jako łaskę od Pana Boga i Jego opiekę nad nami.

Jeżeli posiadasz Drogi Czytelniku doświadczenie wiary, zapraszam Cię do tego, by podzielić się nim na stronie naszej parafii, w myśl słów św. Pawła: „Wiara rodzi się z tego, co się słyszy”.

W tej sprawie prosimy o kontakt: e-mail: kontakt@franciszkanie-jarocin.pl

Nigdy nie jesteś sam

W dzisiejszym świecie, pełnym zabiegania problemów i stresu, gdzie z każdej strony jesteśmy atakowani negatywnymi informacjami, łatwo popaść jest w uzależnienia. Dobrze pamiętać, że z każdej sytuacji można znaleźć wyjście. Dlatego też przy naszym klasztorze działa grupa AA, a swoim doświadczeniem podzieli się prowadząca grupe AA- Bereschit,
co po hebrajsku oznacza „początek”.

Co skłoniło Panią do podjęcia pracy nad sobą? Jak rozpoczęła się Pani współpraca z grupą ,AA działającą przy klasztorze?

Do pracy nad sobą skłoniła mnie tak naprawdę depresja i samotność. Już gdy miałam 17 lat, czułam się mocno wyizolowana i nieszczęśliwa. Trafiłam wtedy na obóz sportowy, gdzie młodzież nawiązywała nowe relacje i dobrze się bawiła, a ja stałam z boku i cierpiałam. Tam odbyła się moja pierwsza rozmowa z psychologiem. Do AA trafiłam w zeszłym roku, gdy po kolejnym zapiciu i na wielkim kacu zaczęłam szukać pomocy. Ponieważ na studiach pisałam pracę o uzależnieniach, poszukałam informacji w Internecie i po prostu poszłam na meeting. Wiedziałam bowiem, że gdy nic nie zrobię, moje picie będzie coraz bardziej destrukcyjne. Wspólnota przyjęła mnie serdecznie. Tam dowiedziałam się, co to jest alkoholizm, jak ludzie sobie radzą z nałogami.

Czy mogłaby Pani polecić spotkania dla osób zmagających się z różnymi nałogami?

Tak, dlatego że człowiek nie potrafi sobie sam poradzić z nałogiem, a jeśli, to tylko pozornie. Poza tym sama abstynencja to stanowczo zbyt mało. Potrzebne jest poczucie przynależności, przydatności i służba drugiemu alkoholikowi. Gdy człowiek uzależniony świadomie pracuje nad sobą a także pomaga drugiemu, wtedy dopiero możemy mówić
o dobrych warunkach trzeźwienia. Jest też inny aspekt tej sprawy: ktoś ze wspólnoty, kto nas zna, wie, kiedy coś złego się z nami dzieje i wie, jak pomóc, co często nie jest takie oczywiste w rodzinie, wychwyci to i okaże wsparcie.

Podczas rozmowy wspomniała Pani o 12 krokach – na czym polega droga 12 kroków?

To najlepsza obok terapii uzależnień recepta na problem nałogu. W pierwszym kroku przyznajemy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu (lub innej używki) i że przestaliśmy kierować naszym życiem. W drugim wyrażamy wiarę, że tylko dzięki sile większej od nas samych np. wspólnota czy Bóg) możemy odzyskać zdrowy rozsądek. Trzeci krok
to świadome poddanie się woli Boga jako Kogoś doskonałego kto nas kocha ponad miarę
i kto chce naszego dobra i uzdrowienia. Wielu członków AA jest agnostykami lub ma kłopot
z wiarą w dobrego Boga, tym radzi się, by ich Siłą wyższą była po prostu wspólnota, która jest życzliwa i chętna do pomocy. Krok 4 i 5 to zmierzenie się z przeszłością, urazami, lękami, emocjami i sytuacjami im towarzyszącymi, które odebrały nam równowagę. Krok 6 jest powiązany z krokiem 7 i mówi o gotowości powierzenia Bogu swoich wad charakteru.
Są to zatem kroki pokory. Odkąd to robię, a robię te kroki na bieżąco, widzę, jak Bóg mnie prowadzi.

Trudne są również kroki 8 i 9. Polegają one na zrobieniu listy wszystkich osób, które skrzywdziliśmy i zadośćuczynieniu im. Krok 10 to robienie codziennie na bieżąco obrachunku moralnego ze swoich poczynań i motywacji. To w rezultacie świadomość siebie,
to trzeźwość umysłu i nauka życia tu i teraz tak naprawdę. Do niedawna żyłam niespełnionymi marzeniami i iluzjami co wprawiało mnie w rozpacz i zniechęcenie. Teraz cieszę się każdym dniem, każdym zdarzeniem, a trudności już nie piętrzą się, dając poczucie bezradności,
ale są rozwiązywane na bieżąco lub powierzane Bogu. Krok 11 to codzienna modlitwa, medytacja i powierzanie wszystkiego Sile Wyższej. Tu poznałam bardzo użyteczną i krótką modlitwę:

„Boże, użycz mi pogody ducha, bym godził się z tym, czego nie mogę zmienić,

Odwagi, bym zmieniał to co mogę zmienić.

I mądrości, bym odróżniał jedno od drugiego.”

Krok 12 to służba. Gdy robimy coś dla innych, nie tylko alkoholików, to odwracamy się od swoich spraw i kłopotów. Uczymy się przez to na nowo odpowiedzialności, użyteczności
i przełamujemy własne słabości. Obok kroków są jeszcze 2 programy: „24 h” i „HALT”.

Ten pierwszy sugeruje, że „nie piję TYLKO DOBĘ” Jest łatwiej nie pić dobę niż żyć
w świadomości, że już nigdy się nie napijemy. Program HALT mówi, że żeby pozostawać
w dobrym samopoczuciu, trzeba być najedzonym, wyspanym, być wśród ludzi i w sposób akceptowalny rozładowywać złość.

Czy osoby współuzależnione (mam na myśli rodziny) mogą znaleźć wsparcie w grupie AA?

Tak, ponieważ mogą lepiej zrozumieć alkoholików i istotę tej choroby. Ale osoby współuzależnione mogą jeszcze więcej skorzystać, uczęszczając na spotkania
Al.-anon(Anonimowych alkocholików), a dla dzieci współuzależnionych z kolei stworzono wspólnotę Al.-atin.

W jaki dzień i o której godzinie spotyka się grupa AA, oraz ile liczy osób?

Meetingi AA odbywają się w każdy piątek o g. 18.00 w salce parafialnej w dolnym kościele oo. Franciszkanów. Przychodzi kilka do kilkunastu osób, a nieraz nawet kilkadziesiąt.
Ale nawet gdy przyjdą 2 osoby, to już jest meeting, bo przecież to od 2 osób właśnie wszystko się rozpoczęło.

Niestety w dobie pandemii, do momentu wyjścia naszego regionu z czerwonej strefy spotkania te są zawieszone. Można jednak z powodzeniem pracować na programie
i uczestniczyć w spotkaniach AA on-line.

https://aa24.pl/pl/mityngi-on-line

I na koniec chciałabym powiedzieć Wam kochani Czytelnicy, że musiałam zachorować, żeby wyzdrowieć. Że z bezsilności rodzi się moc i siła, gdy tylko zechcemy rozkwitnąć.
I że ten program jest dla każdego. Bo w miejsce alkoholu wystarczy wstawić swój problem
i już działa.

Wywiadu udzielał:
BARESHIT
Rozmawiał:
Agnieszka Dehr